Afera KNF w Polsce: nowe wątki i możliwe nowe zarzuty


Tak zwaną “aferę KNF” w Polsce, która wybuchła w listopadzie, nazywa się często “nową aferą Rywina”. Skandal w Komisji Nadzoru Finansowego, który wstrząsnął polską sceną polityczną, ma szansę stać się największą aferą ostatnich lat i przebić awanturę o “lub czasopisma” z 2002 roku. W sprawie pojawiają się nowe wątki.

Największa afera rządów Prawa i Sprawiedliwości

O co chodzi w “aferze KNF”? Oto krótkie tło sprawy. 13 listopada na łamach “Gazety Wyborczej” pojawiły się doniesienia o tym, że ówczesny szef Komisji Nadzoru Finansowego, Marek Chrzanowski, odwiedził właściciela Getin Noble Banku i Idea Banku, Leszka Czarneckiego. Ten drugi spotkanie to zarejestrował, a taśmy z niego – ujawnił. Z nagrań wynikało, że Chrzanowski zaproponował Czarneckiemu pewne “ustępstwa” ze strony KNF w odniesieniu do restrukturyzacji jego banków, jeśli zostanie w nich zatrudniona osoba wskazana przez szefa KNF. Chrzanowski miał podczas spotkania pokazać Czarneckiemu karteczkę z napisem „1 proc.”, jako wynagrodzenie dla proponowanego do zatrudnienia Grzegorza Kowalczyka. Jeśli przypomnieć sobie “aferę Rywina” i 17,5 miliona złotych, o które tam chodziło, i zestawić to z 40 milionami, to nie bez kozery można mówić o największym skandalu finansowym III RP. Z tym że w 2002 roku łapówki oczekiwała osoba prywatna, a afera KNF dotyczy wysoko postawionego urzędnika państwowego. Tymczasem Prawo i Sprawiedliwość robi dobrą minę do złej gry i twierdzi, że żadna komisja do badania rozdmuchanego problemu nie jest potrzebna.

Konsekwencje i wątek NBP

Jeszcze tego samego dnia, po publikacji “Wyborczej”, Chrzanowski podał się do dymisji. Wkrótce prokuratura wszczęła śledztwo, nad którym pieczę objął Zbigniew Ziobro. Prokurator Generalny grzmiał, że było to “przekroczenie przez funkcjonariusza publicznego uprawnień celem osiągnięcia korzyści majątkowej przez osobę trzecią”. Jednak opozycja nie daje wiary dobrym intencjom Ziobry, uważając, że to próba wyciszenia sprawy.

Obecnie prokuratura sprawdza, czy są podstawy do postawienia kolejnych zarzutów szefom i urzędnikom KNF. Z najnowszych doniesień mediów wynika, że szczecińska prokuratura przejęła śledztwo dotyczące wyłudzeń ze Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie (SK Bank). To właśnie w Szczecinie niedawno postawiono zarzuty byłym urzędnikom Komisji Nadzoru Finansowego na temat braku nadzoru nad SK Bankiem, który mimo fatalnej sytuacji otrzymał kredyt z Narodowego Banku Polskiego zaledwie na kilka miesięcy przed upadkiem. Nie wiadomo, dlaczego NBP udzieliło kredytu bankrutującemu bankowi.

Będą nowe zarzuty?

Na początku grudnia szereg urzędników KNF usłyszało zarzuty, dotyczące niedopełnienia obowiązków w odniesieniu do SKOK Wołomin. Osobom tym zarzuca się, że od 22 października 2013 do 15 września 2015 działały na szkodę interesu publicznego. Szkoda z tego tytułu szacowana jest na przeszło 1,5 miliarda złotych.